Monday, 15 October 2012

[Interview with Amoral]

Thanks to lovely Heta Hyttinen, last Thursday I was able to have a short chat with Ben and Ari from Amoral before their gig in Katowice. And when I write "short" I damn mean it. I was so nervous that I've carried the whole thing much faster than I expected to. Note to self - next time I really should stuff myself with lemon balm. Constructive criticism is always welcome and I hope you will enjoy it somehow. Coming up next - photos from the gig in Katowice.

Thursday, 21 June 2012

Korpiklaani - Ukon Wacka

Wrzucam jeszcze przed wyfrunięciem takiego oto kwiatka. Jest to jedna z moich wcześniejszych recenzji, minimalnie przeredagowana, a wrzucam ją, bo poczułam się strasznie zawiedziona ostatnim albumem Korpiklaani. I chyba nawet zaczęłam rozumieć, czemu na ich okładkach pojawia się leśny dziad. Prorocze okładki!

- "Ukłon... zaraz, czego?!"


Z Korpiklaani jest u mnie jak z alkoholem. Raz na jakiś czas mogę się napić, częściej nie, bo kończy się to zazwyczaj źle. Nie, po słuchaniu Korpiklaani nie mam kaca i (na szczęście) nie zwracam treści żołądkowej, ale faktem jest, że bardzo rzadko goszczą na mojej playliście. Owszem, miałam ongiś swoistą „Korpi - fazę”, kiedy potrafiłam się nimi raczyć po kilka pełnych godzin dziennie, gdzieś w okolicy wydania „Tales Along This Road”. Ten album, plus dwa pierwsze, puszczałam sobie w kółko aż do znudzenia. Co chciałam, to dostałam – Leśny Klan poszedł w odstawkę, a ja sama umiarkowanie śledziłam ich poczynania. Od czasu do czasu poszłam na ich koncert, sporadycznie posłuchałam w domu, ale szaleństwo minęło. Dwa wydania poprzedzające „Ukon Wacka”, które biorę dziś na tapetę, w ogóle nie ruszyłam. Dopiero przy najnowszym mnie coś tknęło i postanowiłam się mu przyjrzeć.

Monday, 18 June 2012

Sabaton - Carolus Rex


...oraz Karolek uroki rzucający.

 Przepraszam za brak jakichkolwiek aktualizacji na blogu, ale wynika to z kompletnego braku czasu. Dopadła mnie sesja, a wraz z nią zaliczenia i pisanie prac, stąd moja stagnacja twórcza. W tym momencie powinnam zasadniczo pisać dalej kolejną prackę i uczyć się na morderczy egzamin z historii mediów, ale postanowiłam jednak coś tutaj nasmarować dla relaksu. Bo podejrzewam, że następny wpis to będzie lawina zdjęć z Tuska Open Air, na który zabieram siebie oraz swój aparat. Tak czy owak – zapraszam.

 Niepisanym prawem w przypadku Sabatona jest dla mnie to, że przez pierwszych kilka (jak nie naście) przesłuchań, nie mogę się ni cholery do albumu przekonać. Tak było od samych początków mojego obcowania z zespołem z Falun. Z tego co pamiętam, to jedynym album, który uznałam za całkiem niezły od pierwszego przesłuchania, był „The Art Of War”. A i z nim nie było lekko. Tak więc, przywykłam i wiedząc o tym, że album od razu mi tyłka nie urwie, dałam sobie czas, żeby „Carolus Rex” mi się osłuchał. I co mogę o nim powiedzieć, kiedy już zdanie mam jako tako wyrobione? Gdybym była rażąco nieambitna w kwestii pisania recenzji, to napisałabym, że to cały czas Sabaton, jeno rozebrany na części pierwsze, z pozmienianą kolejnością ścieżek instrumentów i na nowo zmiksowany. A jako że rażąco nieambitna w kwestii pisania recenzji nie jestem, to możecie się spodziewać nieco dłuższej wypowiedzi (wszak temat bandów, które bardzo cenię, rozpisywać się lubię).

Wednesday, 18 April 2012

Nightwish – Imaginaerum

- czyli „Piraci z Kraju Tysiąca Jezior i Niezatapialna Łajba”

Zawsze miałam i chyba mieć będę kłopot z tym Nightwishem. Moje odczucia w stosunku do pana Holopainena są, od czasu, kiedy wylali Tarję Turunen, co najmniej ambiwalentne. Bo co do tego, że Tuomas Holopainen nieprzeciętnym kompozytorem jest, wychodzi poza wszelką wątpliwość i na dzień dzisiejszy muszę mu oddać ten honor. Acz od czasu wywalenia Tarji (która de facto swoim głosem sprawiła, że Nightwish stał się rozpoznawalny i unikatowy na tle innych zespołów z żeńskimi wokalami) zalazł mi gość za skórę i to solidnie.

Monday, 9 April 2012

Edguy - The Age of the Joker

Odgrzewany schabowy raz, pani Halinko!

Do „Age of the Joker” podeszłam jak pies do jeża, nauczona doświadczeniem, że nie powinnam podchodzić od pewnego czasu do nowych nagrań tej formacji nadto entuzjastycznie, jak to miałam w zwyczaju.

Tuesday, 6 March 2012

Eluveitie - Helvetios

- czyli In Flames goes folk metal.

Do pisania tej recenzji zasiadłam z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony, nowy album Szwajcarów zasługuje na głęboki szacunek ze względu na temat, jaki wzięli na warsztat. Wszak „Helvetios”, jakby nie było, traktuje o ich korzeniach i historii (a myśleliście, że skąd się wzięła zamienna nazwa Szwajcarii – Helwecja?). A z drugiej strony, jeśli idzie o warsztat muzyczny, to gdzieś umknęła obecna na poprzednich płytach melodyjność i chwytliwość, która sprawiła, że zadeklarowałam się pozostać ich fanką po wsze czasy. No i mam ci ja zagwozdkę.

Wednesday, 15 February 2012

Stam1na - Nocebo


It IS lupus!"

W zasadzie to przez kilka minut, nim siadłam do pisania, zastanawiałam się, po jaką cholerę ja właściwie piszę recenzje płyt, których warstwy lirycznej ni diabła nie rozumiem. Bo tak na dobrą sprawę, w większości przypadków, umyka mi jeden z ważniejszych składników muzyki – dopełnienie muzyki w postaci tekstów, które nierzadko są raison d'etre zespołu. Który wyjaśnia co, gdzie, jak i w którą stronę. Zwłaszcza w takich kapelach, jak Stam1na, gdzie słowa odgrywają rolę niebagatelną. Poniekąd już raz napisałam recenzję płyty, której tekstów w dużej mierze nie rozumiem – "Perstechnique" autorstwa Turmion Kätilöt, ale TK mocno się różni od moich dzisiejszych bohaterów pod tym względem. Jak sami twierdzą, ich muzyka jest ponad metalem („we are disco metal!”), ma być zabawnie i kolorowo, tak więc, kto żyw i nie-Fin i tak zacznie się gibać pod sceną (bądź głośnikiem), nie zważając na zbytnio na słowa wywrzaskiwane przez wokalistów. Ergo – nie powinnam się przejmować i napisać, co mi na serduszku leży tak czy owak. Mam jednak w pamięci słowa Hyrdego o piosenkach na "Nocebo" i wynika z nich jasno, że nie są one li tylko zlepkiem słów w powtarzanym w określonej sekwencji. Łatwo zatem mi nie będzie.

Monday, 6 February 2012

[ 22 Radical Questions - 16 lat kopania w szczękę ]

Panie i panowie, rozpoczynam nowy cykl na blogu, mianowicie cykl wywiadów, albowiem warsztat trzeba ćwiczyć. A że jak już zaczynać, to z przytupem, na pierwszy ogień wzięłam imć Anttiego "Hyrde" Hyyrynena, wokalistę Stam1ny.

Mam jednak kilka uwag wstępnych, które chciałabym, abyście mieli w pamięci podczas lektury. A mianowicie:

- jest to mój pierwszy wywiad ever. Wiem, jak powinien z grubsza takowy wyglądać, ale układanie pytań, nie mniej jednak, było wyzwaniem. Jeśli więc z jakichś powodów wydadzą się Wam one głupie, nie na miejscu - proszę o stosowną krytykę;
- a nazwa przyszła mi do łba całkiem spontanicznie, bo co do radykalności pytań nie jestem przekonana;
- wywiad przeprowadziłam drogą mailową i mimo wszystko starałam się, aby przypominał on choć w jakimś stopniu rozmowę na żywo (co jest, wierzcie mi, momentami ciężkie);
- z angielskim problemów zasadniczo nie mam, ale momentami miałam niezłą zagwozdkę, o co mojemu rozmówcy chodziło (zwłaszcza, że momentami składnia mu się rozjeżdżała). Żałuję ogromnie, że nie miałam z nim okazji porozmawiać przez telefon albo face to face, bo wówczas mogłabym go lekko za język pociągnąć i dopytać się dokładnie, co ma na myśli. W każdym razie - jeśli wyłapiecie jakieś niedociągnięcia (niespójności, logikę, która leży i kwiczy) - dajcie znać. Za stara jestem, żeby się obrażać, a zależy mi na tym, żeby wiedzieć, co i gdzie spieprzyłam, więc nie bójcie się ;)

A za pomoc przy tłumaczeniu serdecznie dziękuję Igorowi, Anttiemu, Mirze oraz Monice.

Zdaje mi się, że nie mam już więcej uwag, więc do lektury.

Stam1na