2018.12.16 - Merry Christless

23:48


Nowa świecka tradycja nam się tworzy i bardzo dobrze, że w coraz większej ilości miejsc, a nie tylko w Warszawie. Raz w roku odfajkować Behemotha trzeba i należy, bo koncert zawsze przedni. Ba, wtedy niemal wszyscy znajomi przychodzą na koncert i od razu robi się rodzinnie :)
Wracając, to trza chłopakom przyznać, że wiedzą jak dowalić na żywo i robią to wyśmienicie. Jakkolwiek rzadko goszczą u mnie na playliście (oprócz Bartzabel, ten kawałek jest mmm 💗), tak koncertowo ich uwielbiam.

UNTERVOID







IMPERATOR














BӦLZER

Pardon za dosłownie trzy zdjęcia, ale KzR chyba dostał dzikich kompleksów (absolutnie bezpodstawnych) odkąd fociłam ich po raz ostatni w 2017 i nie było widać dosłownie nic.




BATUSHKA

Cerkiew wjechała na scenę, a ja, jako że to była moja pierwsza Batushka, nie wiedziałam gdzie oczy wsadzić i co focić. Chyba jeden jedyny raz gdzie żałowałam, że w kolekcji nie mam turbo szerokokątnego obiektywu. A trochę głupio trzaskać panoramki na koncertach... Chociaż, skoro Annie Leibovitz nie miała przed tym oporów, to nic mnie w sumie nie powstrzymuje :) Do przetestowania na następnym koncercie, mam nadzieję.













BEHEMOTH

To chyba były najszybsze dwa kawałki w moim życiu na których fotografowałam. Plan był taki - drugi kawałek, wchodzimy, trzeci pas, czwarty na szybko. Dziwne uczucie, jakbyśmy w ogóle w fosie nie byli. Focenie dodatkowo utrudnia fakt, że Nergal chyba się inspiruje Turbowolfem, bo hopsa na scenie nie gorzej niż Chris Georgiadis i wszędzie go pełno. Dopiero na Bartzabel przystopował kapkę, ale to zrozumiałe, w końcu, hm, headpiece/nakrycie głowy/czepiec (weź tu znajdź polski odpowiednik...) od Agnieszki Osipy swoje waży i głupio by było, jakby zleciał w połowie kawałka.
Światła mieli panowie Behemothy magiczne i z nawiązką zrekompensowało mi tą supportowe świetlne żarcie gruzu.





















You Might Also Like

0 komentarze

Instagram feed

Like us on Facebook